Bunt dwulatka

1

Przygotowując dla was ten wpis piję właśnie drugą kawę choć jest godzina 12 w południe, a moje dziecko postanowiło wrócić do drzemek. Nic dziwnego, bowiem w nocy budziła się równo co 20 minut. W tej chwili chciałabym powiedzieć, że bunt mam ja – wobec jej zachowania. Ponieważ nikt przy zdrowych zmysłach nie jest w stanie znieść jęków nie wiadomo o co przez całą noc, awantury o 4 rano, że chce się oglądać bajkę, a o 6 awanturę o włączenie telewizora, bo ona bajek oglądać nie chce i ty telewizji oglądać też nie możesz. Czy tak właśnie objawia się ten słynny bunt?

Jeśli tak to ja szczerze podziękuję. Nie wiem na ile możemy mówić w przypadku Neli o buncie dwulatka, a ile o ewentualnych problemach z emocjami z powodów hormonalnych, a nawet wyrzutów prolaktyny do organizmu. Wchodzi jeszcze w grę opcja taka, że to po prostu taki humorzasty typ dziecka i musimy przywyknąć czego boję się najbardziej.

W przypadku Leny typowego buntu dwulatka za bardzo nie odczuliśmy, ale były to miesiące wiosenno- letnie, a ona miała mnóstwo uwagi z każdej strony czy to rodziców, czy dziadków. Porównań pomiędzy dziećmi niestety się nie uniknie i każdy gdzieś po drodze zarzuca mi, że Lena była inna, że nie było z nią takich problemów jak z Nelą. Jeszcze żebym ja wiedziała jak z tymi problemami sobie poradzić, ale kompletnie nie wiem. Nela to typ dziecka, który najchętniej cały dzień by na mnie wisiał również w trakcie mojej pracy. Rodzicami, resztą rodziny, a także zabawkami musi się dzielić ze starszą siostrą, a czasem z 4 dzieci w podobnym wieku i widzę, że średnio sobie z tym radzi. Choć tłumaczę, proszę i przekonuję to jednak ona często wpada w histerię. Są takie chwile, że nawet przytulenie nie pomoże. A jednak każdy z nas jest tylko człowiekiem i cierpliwość się kiedyś kończy, a nerwy puszczają i wtedy mamy w domu wręcz tykająca bombę, rozwścieczoną dwulatkę, a zarazem wkurzoną całą rodzinę.

Zdaniem specjalistów ten etap u dzieci jest nieunikniony i około 26 miesiąca życia dziecka powinien zacząć mijać, a ja z utęsknieniem czekam na ten czas, by odzyskać równowagę w naszym domu. Mam ogromną nadzieję, że ten ciężki czas jest tylko i wyłącznie związany z organizmem małego człowieka, który odkrywa, że jest osobną jednostką i zwyczajnie nie potrafi poradzić sobie z emocjami, a nie jest to jednostka chorobowa, czy taka jej natura.

Przychodzę więc do was z zapytaniem jak wy przetrwaliście ten trudny czas mając w domu małego buntownika i rezolutną 5 latkę, która lubi czasem zrobić młodszej siostrze na złość? Jak radzić sobie z emocjami dziecka i przede wszystkim jak poskromić własne emocje gdy brakuje nam sił?

Będę wdzięczna za wszystkie dobre rady, a także za trzymanie kciuków o jak najszybsze pożegnanie tego stanu.

Pozdrawiam K.M.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>