Mali dorośli

Mijasz ich każdego dnia, małe dzieci, nastolatki, z wypisanym smutkiem na twarzy. Dzieci, które w chwili obecnej powinny cieszyć się życiem i biegać po szkole do przyjaciół. Nie zastanawiasz się skąd ten smutek, nie twój problem. A każde z tych dzieci przeżywa właśnie swój własny, osobisty dramat. To dzieci, których rodzicie nie przywiązują wagi do tego czy ich dzieci mają co zjeść lub, czy w ogóle pójdą do szkoły, ani co się z nimi stanie. To dzieci, które w wieku kilku lub kilkunastu lat muszą przejąć wszystkie domowe obowiązki, a często zająć się również rodzeństwem. Dla Ciebie te dzieci z rodzin dysfunkcyjnych spisane są na straty, a zastanawiałeś się jak wiele takich rodzin Cię otacza? Często nie jesteś w stanie po prostu takiej rodziny odróżnić od tej pozornie normalnej. Te dzieci wyglądają podobnie jak ich rówieśnicy. Wiesz co je odróżnia? Ten przerażający głęboki smutek w oczach i pustka w sercu.

Przyszłość tych dzieci jest zależna tylko i wyłącznie od nich samych. Nikt im nie powie ‚idź odrób lekcje’, czy ‚naucz się na sprawdzian’. To dokąd dojdą zależy tylko i wyłącznie od ich uporu i samozaparcia. Mogą wybrać w życiu wiele dróg, Tobie pewnie pojawia się przed oczami obraz dzieciaka z butelką piwa pod blokiem, czy z fajką w zębach, ale bardzo się mylisz. To częściej dzieci z tak zwanych dobrych domów kończą pod blokiem bo mają na to środki finansowe, wynoszą rzeczy z domu, podkradają rodzicom pieniądze i wpadają w złe towarzystwo.

Dzieci, które na samym starcie mają utrudnioną drogę dążą do tego by mieć lepiej. To dzieci, które później stają się odpowiedzialnymi dorosłymi. Idą na dobre studia i dążą do stabilizacji materialnej. Ale wiesz co dla takich małych dorosłych jest bardzo ważne w dorosłym życiu? Prawdziwa rodzina, pragną miłości zarówno tej od partnerki jak i tej od dzieci, która jest bezwarunkowa i daje im siłę do dalszej walki o lepsze życie dla siebie i swojej rodziny.

A teraz rozejrzyj się w koło jak wiele takich dzieci widujesz? A może wśród dorosłych znanych Ci osób jest były, mały dorosły? Przyjrzyj się dobrze, a znajdziesz ich znacznie więcej niż myślisz. Spójrz w lustro – może to właśnie Ty byłeś tym małym dorosłym?

Pozdrawiam Karolina M.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

19 thoughts on “Mali dorośli

  1. Po części może i tak…
    Ale – nie musiałam dorastać jako dziecko, nie musiałam przejmować obowiązków i opieki nad młodszymi…

    Jednak rodzice zbytnio nie interesowali się mną. Mogłam robić co chcę, uczyć się jak chcę, łazić co chcę.
    Rodzice budzili się zazwyczaj w sytuacjach kiedy „mogłam przynieść wstyd” przed sąsiadami, czy znajomymi.
    Może nie jestem jakaś super wykształcona, nie mam matury, ale mam zawód w którym łatwo znaleźć pracę, byłam jedną z najlepszych uczennic, no i dość szybko zaczęłam zarabiać na siebie 😉

    1. I to się ceni. Ja byłam właściwie w każdej sytuacji i tej opisywanej przeze mnie (prócz młodszego rodzeństwa bo nie mam) po sytuację opisaną przez Ciebie. Maturę mam i myślę, że wyszłam na ludzi 😉

  2. Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że te dzieci przez całe życie czekają też na tą miłość rodziców. Na to zwrócenie uwagi i pytania: „Odrobiłeś lekcje ?”, „Jak Ci się żyje ?”, „Wszystko w porządku ?”, „Mogę Ci jakoś pomóc ?” i nigdy się ich nie doczekają…

    1. Mogą się tego doczekać tylko w momencie jakiejś radykalnej zmiany ich życia. Ja doczekałam się w momencie gdy moja mama została w końcu sama i nie było już w domu przemocy i kata, ale wtedy było już za późno, by miało to dla mnie takie znaczenie jak dla tej zagubionej 10 latki.

  3. Świetny tekst : krótko, zwięźle i na temat. Najczęściej nie zdajemy sobie sprawy, że wszyscy takie dzieci lekceważą, a później narzekają, że „młodzież to teraz taka i taka”. Wisły rodziców nie potrafi rozmawiać z dziećmi i w pewnym wieku tworzy się taki nie, że dziecko żyje swoim życiem i mało kto wie co na prawdę u niego słychać… A to kim zostanie w dorosłym życiu zależy tylko od siły jego charakteru.

    1. Siła charakteru ma tutaj ogromne znaczenie, ja wiem, że stoczyć się może każdy z każdego środowiska, ale niestety w społeczeństwie przyjęło się, że to dzieci z rodzin dysfunkcyjnych częściej się staczają, a dla mnie jest wręcz na odwrót, bo to one mają w sobie ogromne chęci i siłę, by wyrwać się z tego syfu. Rozmowa z dziećmi jest bardzo ważna, abyśmy sami później nie byli na siebie źli, że coś ważnego przegapiliśmy. Cieszę się, że podobał Ci się mój tekst.

  4. Jak bym czytała o swoim dzieciństwie, zawsze ostatnia wracałam z podwórka podczas gdy rówieśnicy juz dawno wykapani po kolacji przygotowywali się do spania. Teraz ja – matka, żona mimo że bez wymarzonej pracy to po studiach. Dążę do stabilizacji materialnej i Szczęśliwego życia.

    1. Skąd ja to znam – nikt nie pytał o której wrócisz lub czy w ogóle wrócisz. Trzymam kciuki za realizację Twoich planów i za znalezienie pracy marzeń, która pozwoli Ci rozwijać.

  5. Uczyłam się bardzo dobrze. Moja młodsza siostra również. Mój ojciec pił znęcał się psychicznie nad naszą mamą… Zaczęłam studiować ok. 35 roku życia, skończyłam 2 fakultety. Jestem przed doktoratem. Można…ale trudno.

    1. Wielki gratulacje za samozaparcie i dążenie do celu. Jak widać mając trudny start nie jesteśmy od razu spisani na straty. Życzę Ci samych powodzeń.

  6. Rozmawiałem ostatnio o tym z moją przyszłą (niedoszłą) żoną. Mam taką sąsiadkę, która zachowuje się dokładnie tak, jak ja 10 lat temu. Mała dorosła. Tak samo patrzy na ludzi, jak ja kiedyś. Tak samo się zachowuje.
    Przeraża mnie to, że widzę w niej swoją przeszłość. Takiego małego dorosłego…

    1. To jest przykre, ale chyba tylko osoby, które w jakiś sposób same tego dotknęły są w stanie dostrzec to u kogoś innego, a tym bardziej dziecka, które musisz przyznać, że rewelacyjnie się z tym maskują.

  7. Zgadzam się, że dorastanie w dysfunkcyjnej rodzinie nie musi oznaczać jakichś skrajnych patologicznych postaw w dorosłym życiu. Tak naprawdę to otoczenie często piętnuje takie dzieci, przyczepiając im etykiety i utrudniając rozwój.

    1. Samym dowodem są komentarze osób, które się z tego wyrwały. Ja jestem z siebie dumna, że mimo możliwości wybrałam inną drogę w życiu, dlatego chcę uświadomić otoczenie, że dzieci z rodzin dysfunkcyjnych nie wyrastają na patologię.