2_Zabezpieczenia_przed_24129_13

Mamo, tato wyluzujcie!

Rodzi się dziecko, a ty oczami wyobraźni widzisz jak niebezpieczne jest wasze mieszkanie dla waszego dziecka? Tuż po powrocie do domu montujesz mnóstwo zabezpieczeń? Stop.

Naprawdę uważasz, że wszelkie dostępne na rynku zabezpieczenia sprawią, że Twoje dziecko nie nabije sobie guza albo nie stłucze kolanka? Ja osobiście jestem ogromną zwolenniczką zabezpieczeń w kontaktach, może dlatego, że mam w domu małego elektryka, który pakuje tam paluchy przy każdej najbliższej okazji, ale prócz tych zabezpieczeń nie posiadamy w domu żadnych innych. Dlaczego? Dlatego, że wszelkie zabezpieczeni narożników nie sprawią, że jej głowa będzie bezpieczna, przecież nie jesteśmy 24 godziny na dobę w domu, a inne miejsca są przecież niezabezpieczone. Idąc tym tropem może pójdźmy o krok dalej i załóżmy dzieciom kaski i ochraniacze na cały dzień, może wtedy unikniemy stłuczeń.

Nie należę do ludzi, którzy oczyma wyobraźni widzą co kawałek ewentualne wypadki mojego dziecka. Nie stresuję się gdy nagle wymyśla sobie czołganie pod niskim stolikiem u dziadków lub uczy się wchodzenia po małych schodach bez przytrzymywania. Ufam jej, że robi to z wystarczającym wyczuciem, jeśli jednak by doszło do wypadku to moi drodzy jeśli nie będzie próbowała to się nie nauczy, a wiąże się to z pewnymi zagrożeniami.

Pewne rzeczy da się z dziećmi wypracować. Bardzo długo bowiem wpajaliśmy Lenie, że wchodzenie do kuchni w naszym mieszkaniu jest zabronione. Głównie dlatego, że posiadamy piekarnik starego typu i dość mocno nagrzewa się cała kuchenka podczas jego działania. Nie sądzę by czuła się ona w ten sposób jakoś szczególnie poszkodowana, że nie może tam wejść, a ja jestem spokojna, że nie podejdzie mi pod nogi gdy będę zalewała kawę wrzątkiem, lub nie poprzekręca mi kurków od gazu. Jednak nie wzięło się to samo z siebie, to nasza ciężka praca i długie prośby, by to wypracować. Potrzeba do tego mnóstwa cierpliwości i samozaparcia.

Na chwilę obecną Lena ma 17 miesięcy, nie wchodzi do kuchni, drzwi od łazienki zamyka gdy zostają otwarte, bo wie że tak być powinno, gniazdkami straciła zainteresowanie i sama zatyka je zabezpieczeniami, potrafi wyłączyć mi jakiś sprzęt elektryczny w celu włożenia do danego gniazdka zabezpieczenia, nie wchodzi na krzesła gdy nie ma nas w pomieszczeniu, a gdy zostają wysunięte, sama je wsuwa. Owszem miewa gorsze dni i robi nam na złość, ale zazwyczaj do pewnych zasad się stosuje i wiem, że mogę jej ufać, oczywiście w granicach rozsądku.

Drodzy rodzice nie popadajmy w paranoje. Nie wynośmy mebli, bo przecież dziecko może rozbić sobie o nie głowę, lub nie zakładajmy wszędzie w koło zabezpieczeń. Dzieci nauczą się same z siebie uważać na dane zagrożenia, lub po prostu takie ryzyko im się z czasem znudzi. Skupmy się na tłumaczeniu i wypracowywaniu pewnych zasad. To ważne, ponieważ zabezpieczenia mogą okazać się słabą przeszkodą dla waszych dzieci i co wtedy?

Nie wiem jak my przeżyliśmy dzieciństwo gdy nie było miliona zabezpieczeń, urządzenia również były inne i często zawodziły, mimo to żyjemy i mamy się chyba dość dobrze.

Zaufajmy naszym dzieciom i skupmy się na nauce i wychowywaniu, zamiast inwestować w zbędne i drogie zabezpieczenia.

Jakie macie zdanie na ten temat?

 

Pozdrawiam Karolina M.

*grafika pochodzi ze strony fanlidla.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

6 thoughts on “Mamo, tato wyluzujcie!

  1. zgadzam się z Tobą, że nie uchronimy dzieci przed wszystkim. W naszym domu są schody. Nie montujemy bramek przy młodszym synku, bo w domu jest jeszcze starszy, który chodzi swobodnie po całym domu i nie mam ochoty co chwilę mu ich otwierać ani zamykać. Młodszy ma niecałe 13 mc i już sprawnie wchodzi po schodach na górę, pracujemy nad bezpiecznym schodzeniem tyłem. Wychodzę z założenia, że musi tę umiejętność opanować wcześniej by w naszym domu funkcjonować. Natomiast wiem też, że dziecko potrafi nieźle zaskoczyć nawet gdy jest starsze i wydawałoby się rozumniejsze. Mój starszy syn gdy miał już prawie 4 lata i dobrze wiedział, który nóż jest jego i dlaczego nie może używać naszych, ostrych pewnego wieczoru gdy oglądał bajkę a ja usypiałam młodszego postanowił zrobić sobie kanapkę. Stwierdził przy tym, ze jest już „dorosłym przedszkolakiem” i użył naszego noża. Głęboko zaciął się w palec, mogło skończyć się nieciekawie….

    1. Kochana to są skrajne sytuacje, których nie przewidzimy, ale w przypadku posiadania zabezpieczeń też możemy zostać negatywnie zaskoczeni. Lena też miewa czasami różne głupie pomysły, ale mimo to częściej jest rozsądna 😉 Super, że wasz synek tak szybko opanował śmiganie po schodach.

  2. Trochę się z Tobą zgadzam a trochę nie 😉 Nie pogniewałabyś się, gdybym ten sam temat potraktowała na moim blogu i z mojego punktu widzenia?

  3. u nas w domu nigdy nie było żadnych zabezpieczeń, jak włączamy piekarnik wystarczy, że powiem Anieli „Anielka uwaga bo piekarnik gorący” to nie podchodzi blisko, ewentualnie zagląda z bezpiecznej odległości, w kontaktach nie majstruje na szczęście. Wiadomo jak każde dziecko ma swoje pomysły nie do końca bezpieczne, ostatnio wola mnie „mamo zobac co wypombinowałam” wchodzę a Anielka klęczy na parapecie, wytłumaczyłam póki co drugi raz już nie weszła.
    Zakładając wszędzie zabezpieczenia, czy chodząc wszędzie za dzieckiem nie uchronimy go przed wszystkim, przecież nie będziemy znajomym i rodzinie kazali żeby pozakładali wszędzie zabezpieczenia bo my przyjdziemy z dzieckiem.