Nowy dzień

Jest 7 października, za oknem piękna jesienna, nieco mroźna pogoda, obok mnie kubek gorącej kawy, a z końca pokoju patrzą na mnie małe czekoladowe oczęta. Jednak ten dzień ma dla mnie również inne znaczenie. Wczoraj skończyłam 24 lata (za wszystkie życzenia dziękuję), to niby tylko kolejny rok w kalendarzu, ale ostatnie miesiące wystawiły mnie na ogromną próbę siły, a dziś pierwszy raz od roku mogę powiedzieć, że czuję się dobrze, że wstając z łóżka nie poszukuję wzrokiem środka przeciwbólowego. Choć Lena zafundowała nam nie do końca przespaną noc i nie miałam ochoty na zebranie się z łóżka odprowadziłam ją do przedszkola i wiedziałam, że mimo wszystko będzie to dobry dzień. Że ten spacer z dziewczynkami w mroźny poranek będzie wyjątkowo przyjemny, że wszyscy spotkani ludzie będą wyjątkowo życzliwi, że Nela będzie miała dobry humor, a kawa będzie wyjątkowo smaczna.

Ostatnie miesiące to dla mnie niekończąca się walka – walka o moje zdrowie, a zarazem o szczęście mojej rodziny, bo pewnie jak wiecie, że gdy choruje mama – choruje cała rodzina. Wiem, że przez ostatnie miesiące moje dzieci bardzo dużo straciły, ponieważ spacer to był dla mnie wyczyn, a wieczorna kąpiel zamiast odprężenia i świetnej zabawy to koszmar połączony z nerwami. Diagnoza musiała poukładać zupełnie inaczej całe nasze życie, zarazem pociągnęła mojego męża do większej ilości obowiązków w domu. Nie lubię być zależna od kogoś, nawet jeśli chodzi o najbliższą mi osobę, lubię móc zrobić wszystko sama, szczególnie, że mój mąż pracuje wystarczająco dużo żeby jeszcze odciążać mnie w dużej części domowych obowiązków. To nie łatwa dla mnie sytuacja. Ale dzisiejszy dzień daje mi nadzieję, że teraz będzie już tylko lepiej, że noc w końcu stanie się dla mnie odprężeniem po całym – aktywnym i bezbolesnym dniu, a co za tym idzie liczę również na to, że wrócę w końcu do was, że blog nie będzie smętnie świecił pustkami, a czytelnicy w końcu doczekają się regularnych wpisów.

Trzymajcie kciuki, aby jutrzejszy dzień również był dla mnie taki przychylny i by mój entuzjazm nie opadł wraz z powrotem deszczu.

Pozdrawiam K.M.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

One thought on “Nowy dzień