O tym się nie mówi

Ciąża to czas, który każdemu się kojarzy z radością, z kompletowaniem wyprawki, z rosnącym brzuszkiem i ogólną euforią całej rodziny. Ale czy kiedykolwiek połączyłbyś ciążę ze słowem STRACH? Pewnie nie. Bo o tym zwyczajnie się nie mówi. Mało kto przyznaje się do tego jakie problemy pojawiły się z ciążą lub nawet już przed nią. Mało kto mówi głośno o tym, że stracił dziecko lub starał się o nie długimi latami i połączone to było z braniem licznych medykamentów i przechodzeniem szeregu przedziwnych badań.

A jak wiele kobiet przyznaje się do tego, że cała ciąża wiązała się ze strachem o życie własne i nienarodzonego jeszcze dziecka? Jeśli wejdziesz na fora kobiece to może takie informacje przeczytasz, ale to w ścisłym gronie, gdzie wiedzą, że znajdą zrozumienie ze strony innych mam w podobnej sytuacji.

Dlaczego o tym mówię? Ponieważ pierwsza ciąża z Leną to był dla nas od początku cudowny czas do momentu magicznego 27 tygodnia, gdy pojawiła się krew, skurcze, a w szpitalu podano sterydy na rozwój płuc u dziecka ‚ w razie przedwczesnego porodu ‚. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze i Lena jest w pełni zdrowym i donoszonym dzieckiem. Nam wtedy się udało, ale wielu kobietom się nie udaje. Tracą dzieci na późnym etapie ciąży, kiedy ludziom teoretycznie się wydaje, że teraz to już tylko wszystko musi być dobrze, lub rodzą skrajne wcześniaki, które walczą o życie długimi miesiącami, a następnie latami o pełne zdrowie.

Druga ciąża ze względu na powikłania z pierwszej to był dla mnie ogromny stres. Z utęsknieniem wyczekiwałam dnia, gdy pierwszy raz poczuję dziecko, by mieć pewność, że w ogóle jeszcze żyje. Ale czy wtedy mój stres się skończył? Oczywiście, że nie. Całe dnie fiksowania bo dziecko ułożyło się inaczej i nie czułam ruchów. Wiem, że na wczesnym etapie ciąży to norma, ale psychika działa i kilka dni braku znaków od malucha przyprawiało mnie o dosłowny zawał serca. Gdy ruchy się unormowały i mogłabym odetchnąć ulgą nadszedł ten dzień, gdy znów popłynęły łzy i wiem, że strach o siebie i dziecko nie opuści mnie już do końca ciąży, bowiem pojawiły się skurcze, które obecnie towarzyszą mi każdego dnia. Póki szyjka jest na swoim miejscu nie mamy się o co martwić, ale przecież nie mam Dopplera w oczach i nie jestem w stanie sama stwierdzić, czy ta szyjka jeszcze jest. Każde strzyknięcie, każdy ból, każdy kolejny skurcz powoduje u mnie ogromny strach. Teraz każdy dzień ciąży to odliczanie dni od wizyty do wizyty, by upewnić się, że z naszą drugą córką jest wszystko w porządku. Ja wiem, że ten strach będzie mi towarzyszył do dnia porodu, póki nie przytulę jej całej i zdrowej w swoich ramionach.

Dlaczego o tym piszę? By uświadomić wszystkim wkoło, że ciąża to wcale nie jest czas samych radości i euforii. To nie jest czas, by oglądać malutkie ubranka i urządzać pokoiki. To czas gdy ciężarna ma prawo mieć gorszy dzień i brak ochoty na kolejne rozmowy ‚jak maluch? czujesz kopniaki? jakie imię? na kiedy termin?’, gdy w głowie tylko myśli o tym, by dotrwać do wyznaczonego terminu.

To również czas, gdy każda z nas ciężarnych ma prawo domagać się pomocy, zarówno od męża jak i reszty rodziny. Nie warto mieć wyrzuty sumienia, że mąż jednego dnia nie dostanie ciepłego obiadu, a w koszu piętrzy się pranie. Wyrzućmy to z głowy i zapomnijmy o tym. Skupmy się na sobie i dziecku, które potrzebuje od nas teraz mnóstwa siły, odpoczynku i spokoju.

Każdej z was życzę spokojnej ciąży takiej właśnie pełnej radości i spokoju ducha, a tym, które niestety przechodzą to co opisałam w tekście życzę szczęśliwego końca tej historii.

Pozdrawiam

Karolina M.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

12 thoughts on “O tym się nie mówi

  1. Z przerażeniem czytałam Twój wpis. Mam nadzieje, że do rozwiązania będzie już wszystko tylko DOBRZE !

  2. Trzymam kciuki za szczęśliwe rozwiązanie!
    Doskonale znam ten strach – najpierw do 20 tyg obowiązkowe leżenie, bo łożysko mi się odklejało, potem chwila spokoju aż do 28 tyg kiedy stwierdzonowielowodzie… :(
    Pol ciąży przepłakałam, na szczęście wszystko rozwiązało się dobrze.

  3. Temat mi dość bliski. Dużo rozmawiałam z mamą, która dwukrotnie poroniła a obie donoszone ciąże (ja i brat) musiała leżeć i chuchać na siebie…
    O ile z Mają ciąży w ogóle nie odczułam, tak po ostatnim wydarzeniu mam znacznie większego stresa…

    1. U mnie w rodzinie część kobiet ma za sobą poronienia, kolejne ciąże donoszone były bez większych problemów, a ja niestety zadomowiłam się na naszym ocepie, a teraz ciągle u lekarza lub z nim na telefonie. Trzymam za Ciebie kciuki żeby kolejna ciąża była z happy endem.

  4. Ciąża chyba zawsze wiąże się ze strachem, tylko niektóre kobiety głośno o tym nie mówią. Ja teoretycznie powodów do strachu nie mam, w pierwszej ciąży też nie miałam.. Ale i tak przez cały ten czas towarzyszą obawy, czy z maluszkiem wszystko ok, zastanawianie się dlaczego się nie rusza..

    1. Jednak dla otoczenia do ciąży nie pasuje słowo strach, a ciężarne, które się tak zachowują ‚przesadzają’ i mają tylko czarne myśli, a powinny cieszyć się ciążą. Szkoda tylko, że naprawdę w wielu przypadkach ciąża to czas wyłącznie strachu, a radości w tym niewiele.

  5. Mnie najpierw strach towarzyszył przed zajsciem w ciążę, z mężem staraliśmy sie prawie dwa lata. Gdy juz to nastąpiło bylo wszystko dobrze do 27 tyg. Najpierw kamica nerkowa a później choleostaza ciążowa (ucisk macicy na wątrobę) sprzedzilan w szpitalach czas prawie do samego rozwiązania. Okazało sie ze mam polipistyczny zespol jajników. Czeka mnie leczenie i chęć posiadania drugiego dzidziusia. Mam nadzieje ze się uda jak najszybciej. Ale przynajmniej teraz wiem co mi jest i mogę sie leczyć w tym kierunku :) jednak i tego momentu sie obawiam, bo przy drugiej ciąży choleostaza pojawia sie w 90% przypadków.

    Za Ciebie Karola trzymam kciuki by wszystko poszlo dobrze. Buziaki :*

    1. Kochana w przypadku policystycznych jajników polecam udać się do profesora do Matki Polki niestety nie pamiętam nazwiska, ale ponoć potrafi zdziałać cuda. Trzymam kciuki żeby udało Ci się zajść w wymarzoną drugą ciążę i żeby przebiegła bezproblemowo.