Przedni fotel to nie miejsce dla dziecka!

Ostatnio dość często na przeróżnych grupach trafiam na zapytanie dotyczące przewożenia dziecka w foteliku na przednim fotelu, zazwyczaj pytanie te dotyczącą noworodków w fotelikach 0-13 kg. Dostają wtedy zazwyczaj cenne rady jak wyłączyć poduszkę powietrzną w samochodzie, w jakich modelach to możliwe i wiele osób uważa takie przewożenie za rewelacyjny pomysł, bo mama ma zawsze malucha ‚pod ręką’.
Kategorycznie takiemu przewożeniu dzieci mówię NIE! Pomijając już sam fakt, że nie jest to najbezpieczniejsze miejsce dla dziecka, to sam maluch stwarza zagrożenie dla was! Dlaczego?W sytuacji gdy maluchowi coś nie odpowiada w trakcie jazdy odruchowo sięgamy do niego i większość naszej uwagi skupia się w trakcie jazdy na dziecku, nie będę wspominać tu takich ekstremalnych sytuacji jak trzymanie dziecku butelki w trakcie jazdy.
Stajecie się wtedy ogromnym zagrożeniem na drodze zarówno dla siebie jak i innych uczestników drogi. Nie dopuszczalne jest tracenie koncentracji w trakcie jazdy nawet na dobrze znanym wam odcinku, bowiem nigdy nie jesteście w stanie przewidzieć co się na tej dobrze znanej wam drodze wydarzyć.

W sytuacji gdy dziecko zaczyna płakać w samochodzie, a my musimy się koniecznie nim zająć zjeżdżamy w bezpieczne miejsce na poboczu i zajmujemy się dzieckiem. W takiej sytuacji nie ma różnicy, czy dziecko podróżuje z tyłu czy z przodu.
Jeśli obawiacie się tego, że nie widzicie malucha warto zainwestować w lusterko do samochodu, które montuje się na oparciu kanapy tylnego siedzenia, co za tym idzie widzimy dziecko w środkowym lusterku w samochodzie, wystarczy je odpowiednio ustawić.

*zdjęcie pochodzi z tylem.pl

Sama jeżdżę z dziewczynkami dużo samochodem i nigdy w życiu nie przyszłoby mi do głowy żeby którakolwiek z nich podróżowała na przednim fotelu. Lusterka nie posiadam bo osobiście go nie potrzebuje, a zdarzają nam się gorsze i lepsze dni, również przy Lenie nie używałam, gdy w drodze z Poznania płakała po prostu zjeżdżaliśmy z drogi zajmowaliśmy się dzieckiem i ruszaliśmy dalej gdy była już spokojna.
Mam za sobą samotną podróż z Warszawy w nienajlepszych warunkach pogodowych z dwójką i przeżyłam zarówno ja jak i dzieci. Gdybym którąkolwiek z dziewczynek miała obok siebie to wzrok automatycznie uciekałby mi na dziecko co spowodowałoby obniżenie naszego bezpieczeństwa.

Jeśli czeka was długa podróż z maluchem zaplanujcie ją na porę jego drzemki, jeśli jednak nie ma takiej możliwości wyjedź dużo wcześniej by mieć zapas czasu na nie przewidziane postoje na karmienie, czy zmianę pieluchy.

Jeśli dziecko nie śpi w trakcie podróży i się nudzi możesz zainwestować w odpowiednie zabawki na fotelik samochodowy, choć ogólnie nie jestem ich wielką fanką to są dobrym rozwiązaniem na zabawienie dziecka w trakcie trasy.
zdjęcie pochodzi z tublu-blog.pl*zdjęcie pochodzi z tublu-blog.pl

Jedyna sytuacja, w której dopuszczam możliwość przewożenia dziecka na przednim fotelu to w sytuacji, gdy mamy co najmniej troje dzieci, a środkowa część kanapy w samochodzie nie nadaje się do montażu fotelika samochodowego, wtedy rzeczywiście bezpieczniejszą opcją jest przewożenie dziecka na przednim fotelu, albo zmiana samochodu na większy.

Jakie jest wasze zdanie na ten temat?

Pozdrawiam

K.M.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

2 thoughts on “Przedni fotel to nie miejsce dla dziecka!

  1. U nas dzieci z tyłu. Nie ma innej opcji! Do tego może 2 razy jeździłam z nimi z tyłu. Tak to zawsze z przodu. Nie mam potrzeby siedzieć z nimi. Wolę swój wygodny i przede wszystkim bezpieczny fotel. Nie wspominając o tym jak niebezpieczne dla dzieci mogą być nasze bezwładne ręce w trakcie wypadku. Mogłabyś jeszcze poruszyć temat montażu fotelika 0-13. Ciągle wszystkim zwracam uwagę, że rączka nie służy tylko do noszenia… A przede wszystkim jest ona punktem chroniącym dziecko. A tylu ludzi przewozi foteliki ze złożoną rączką…

    1. 3 razy w życiu jechałam z Leną z tyłu jak była noworodkiem i raz w drodze z Poznania bo płakała i trzeba ją było zabawiać. Wiem jakim zagrożeniem jest rodzic w trakcie wypadku, stajemy się po prostu pociskiem, który może zmiażdżyć dziecko wraz z fotelikiem. Na temat samego montażu i przewożenia dzieci w tzw. „nosidełkach” planuje przygotować osobny wpis, może nawet dzisiaj mi się uda zrobić do niego zdjęcia, zależy, czy Nela będzie chętnie leżała w foteliku, gdy samochód nie jedzie 😀