Roczek

Rok za nami. Rok, który zleciał zdecydowanie za szybko. Rok, który przyniósł nam dużo radości i zmartwień. Rok, który wywrócił nasze życie do góry nogami.

Sama impreza jakimś cudem nie doprowadziła mnie na skraj załamania nerwowego i z wielką ulgą mogę głośno powiedzieć, że cieszę się, że jesteśmy już po. Trochę z braku możliwości, trochę z lenistwa i braku czasu organizowaliśmy roczek w lokalu. Nasze 32 metry nie pomieszczą ekipy powyżej 20 osób, mówcie co chcecie, ale nie ma szans w dodatku pokaźną ekipę dzieciaków od 4 miesięcy po 13 lat. Takie rzeczy to nie na moje nerwy, szczególnie, że czas przed roczkiem mieliśmy dość intensywny i tak naprawdę nikt nie miał głowy do jego organizacji. Dobrze, że o ozdobach pomyślałam już w listopadzie ze względu na czas przesyłki zamówień z aliexpress, w innym wypadku pewnie bym o tym zapomniała.

Tradycyjnie problemem stał się tort, ponieważ w Bełchatowie jedyna osoba, która była w stanie spełnić moją wizję miała w tym samym czasie urodziny męża. No nic pewnych rzeczy się nie przeskoczy. Tak, więc gdy znalazłam cukiernię, która twierdziła, że wie co ja chcę byłam wniebowzięta. Niestety tort z cukierni odbierałam ze łzami w oczach i przerażeniem, że zrobili go za mały. Na szczęście obronił się smakiem, a obsługa lokalu dała radę jakimś cudem pokroić go na odpowiednią ilość kawałków dla naszych gości.

Impreza na szczęście się udała, sama zainteresowana bawiła się świetnie. Na szczęście kolejna gruba impreza to dopiero komunia Leny, bo to ani na nasze nerwy ani portfele 😀

2

3

4

5

6

7

10

Pozdrawiam K.M.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>