Samodzielność

Jedno słowo, a określa sobą tak wiele. Samodzielność to to do czego dążymy u naszych dzieci, a gdy one chcą być bardziej samodzielne niż my tego oczekujemy pojawia się strach i nie pokój. Dlatego dziś chciałabym z wami poruszyć temat samodzielnego wychodzenia na dwór.

Bardzo cieszyłam się z faktu, że Lena dostała się do przedszkola o profilu Montessori co za tym idzie do wymieszanych wiekowo grup. Wiedziałam, że kontakt ze starszymi dziećmi wyjdzie nam na plus. Nie oszukujmy się dziecko wynosi z przedszkola różne zachowania także te negatywne, ale rozmawiamy i tłumaczymy. Jednak ze starszymi koleżankami pojawił się także temat samodzielnego wyjścia na dwór, bowiem nasze przedszkolne 6 latki wychodzą samodzielnie na plac zabaw pod blokiem czy do osiedlowego sklepu i nic w tym dziwnego, ale co jeśli o podobne zaufanie prosi nas 4 latka?

Nie mam obaw wypuścić jej samodzielnie na naszej działce czy pod domem teściów bez ciągłej obserwacji bo wiem, że tam wielka krzywda jej się nie stanie ( choć nawet pod naszą opieką zdarza się, że dochodzi do nie wielkich wypadków typu zwichnięcie ręki sprzed 3 tygodni, ale pewnych rzeczy nie unikniemy). Obawy pojawiają się jednak w kwestii wyjścia na plac zabaw. W teorii mamy plac zabaw centralnie pod naszymi oknami, mieszkamy na pierwszym piętrze więc mogłybyśmy swobodnie rozmawiać przez okno, a ja miałabym ją bezpiecznie na oku, do placu zabaw prowadzi dróżka z dala od samochodów i ulicy. Problem pojawia się na odcinku mieszkanie plac zabaw gdzie jest wyjście z klatki na stronę na którą my nie mamy okien. Niby kilkaset metrów, które sprawiłyby jej tyle radości, a dla mnie to odległość nie do przeskoczenia. W głowie nagle milion myśli, choć zazwyczaj w bliskiej odległości są głównie sąsiedzi, którzy mieszkają tu od lat, których znamy i lubimy, a oni z daleka rozpoznają Lenkę. Mimo wszystko mam mnóstwo wątpliwości.

Dlatego zapraszam was do dyskusji co wy zrobilibyście na moim miejscu? Czy 4 lata to zdecydowanie za wcześnie na samodzielne wyjście do piaskownicy? A może stoicie po drugiej stronie i sami pozwalacie na takie wyjścia? Wypowiedzcie się.

2

Pozdrawiam K.M.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

2 thoughts on “Samodzielność

  1. Wiesz co, niedawno miałam podobny problem. Kuba 1 października skończy 5 lat, a my mieszkamy na trzecim piętrze w bloku, okna podobnie jak u Ciebie – na plac zabaw. Najpierw spytałam Kubę, czy miałby ochotę pójść sam. Ucieszył się i wytłumaczyłam mu, że może bawić się tylko na terenie placu, że nie może podbiegać, kiedy ktoś buja się na huśtawce, itp. a ja w tym czasie będę siedziała na balkonie i obserwowała go z góry. U nas kwestia taka, że Kuba do domofonu nie dosięgnie, więc umówiliśmy się, że po prostu zejdę na dół otworzyć mu drzwi.
    Pierwsze wyjście – ponad dwie godziny zabawy, które skończyły się tym, że jednak pod tę huśtawkę podbiegł (poza strachem nic się na szczęście nie stało)… Jednak bądźmy obiektywne – taka sytuacja zdarzyłaby się również, gdybym siedziała z nim na dole. 😉
    Wyjście drugie (jakiś tydzień temu) – sporo zabawy do momentu, w którym Kuba popłakał się, bo jakiś starszy chłopiec bardzo brzydko odezwał się do niego na placu zabaw. Była więc rozmowa o tym, że nie wszyscy używają „ładnych” słów i nie powinien się tym szczególnie przejmować.
    Więc u nas były dwa takie wyjścia, ale muszę przyznać, że akurat Kuba poradził sobie świetnie. Podejrzewam więc, że powolutku nadal będziemy próbować. 😉

    1. Dzięki wielkie za ten komentarz 😉 u nas problemu huśtawki nie ma bo jest piaskownica, zjeżdżalnia i niskie drabinki. Myślę, że kwestie zachowań dzieci mamy już dobrze opracowaną po przedszkolu. U nas istotne jest to, że to Lena chce wyjść sama z siebie, do domofonu też nie dosięga, więc z nią rozmawiam na temat tego, że musiałaby powiedzieć przez okno, że chce wrócić do domu to ja zejdę. U nas by to ułatwiło sprawę zajęcia w trakcie drzemki młodszej.