na bloga2-002

Święta

Przed świętami miałam ogromne plany dotyczące zdjęć i w ogóle wszystkiego tego jak będzie wyglądał cały ten czas. Zależało mi na tym, by dla Leny ten czas był jak najszczęśliwszy. Wigilię spędzaliśmy zarówno u teściów jak i tradycyjnie u mojej starszej siostry i miałam plan, by dosłownie latać tam z aparatem i uwiecznić każdą chwilę, a przede wszystkim każdy uśmiech mojej córki. Poza tym chciałam mieć w końcu piękną rodzinną fotkę pod choinką. Jednak wszystkie moje plany wzięły w łeb, bowiem przed samą wigilią dostałam wysokiej gorączki, która spowodowała to, że przy życzeniach każdy komentował fakt, że jestem strasznie gorąca, a ja odnosiłam wrażenie, że za moment eksploduję lub zacznę gwizdać jak czajnik. Ze względu na to ilość naszych świątecznych zdjęć została bardzo ograniczona. Ja cyknęłam może z 4, ale na większości Lena ma towarzystwo, więc nie będę ich upubliczniać, bowiem nie mam zgody osób, które się na nich znajdują, w dodatku wolałabym żeby fotki osób z rodziny nie wypływały do sieci. Jakiekolwiek inne zdjęcia zrobił w pośpiechu mój mąż za co mu jestem wdzięczna. Jednak rodzinnej fotki nadal się nie dorobiliśmy i to drugi rok z rzędu.

na bloga1-001

na bloga3-003

na bloga4-004

na bloga5-005

Na wigili u mojej siostry byłam już nieco w lepszej formie, a Lena szalała z moimi siostrzeńcami do czasu, do póki nie zajęli się mozolnym wykopywaniem skamielin, a Lena w całości oddała się swoim nowym zabawkom lub w spokoju oglądała sobie bajki.

na bloga6-006

na bloga7-007

na bloga8-008Reszta świąt niestety znacznie nam się posypała. W pierwszy dzień świąt zaproszeni byliśmy na 18-naste urodziny, ale niestety po świątecznym obiedzie u dziadków, żeby tradycji świątecznej stało się zadość Lena się pochorowała. Jednak ona jeśli choruje to z przytupem, więc do wysokiej gorączki mieliśmy powracające wymioty. Impreza oczywiście odpadła, obowiązkowa wizyta na całodobowej i świątecznej opiece na szpitalu, ale niestety zastrzyk przeciw wymiotny tradycyjnie nie pomógł, ostatecznie przed szpitalem uratowała nas puszka coca coli z blogowigilli, którą rozgazowaliśmy i kilka łyków powstrzymało wymioty. Mimo to my noc mieliśmy nieprzespaną, oboje właściwie wsłuchiwaliśmy się w jej oddech, czy aby na pewno oddycha.

Drugi dzień świąt to obiad u mojej siostry, na którym Lena zasnęła, ale niedługo potem wstała z ponowną gorączką. Na szczęście po gorączce powrócił dobry humor i mogliśmy jechać do babci, która była w ten dzień sama. W raz z końcem świąt zakończyło się również Leny chorowanie, moje niekoniecznie, ale walczę dzielnie.

Jedno udało nam się wykonać, te święta były rodzinne, a dzieci były w tym czasie szczęśliwe. To w tym wszystkim było najważniejsze. Szkoda, że nasze święta będziemy wspominać jako te owiane strachem o Leny zdrowie, a zarazem życie.

Mam nadzieję, że Wasze święta były rodzinne, zdrowe i szczęśliwe.

#sukienka Gap

#sweterk H&M

Pozdrawiam Karolina M.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

4 thoughts on “Święta

  1. Kochana… Witamy po świętach. Cóż mogę powiedzieć.. masz rację – święta są piękne gdy są pełne spokoju a nie hucznych imprez. Szkoda, że Twoja dziecinka musiała się pochorwać w tym okresie, ale zauważyłam, że bardzo dużo dzieci chorowało tuż przed świętami. Jak na złość musiał dopaść wirus!
    Zdrówka, Zdrówka i jeszcze raz ZDRÓWKA! :)

    1. Na pogotowiu mieliśmy okazję się przekonać, że bardzo dużo dzieci jest chorych w tym okresie, ale my już Wielkanoc mieliśmy w szpitalu i liczyłam, że Boże Narodzenie będzie lepsze.