Ucieczka

Część z was zastanawia się dlaczego przestałam pisać, a nawet jeśli piszę to niezbyt regularnie. Ja każdego dnia obiecuje sobie, że do tego wrócę, bo blog to było miejsce gdzie mogłam wylać to co potrzebowałam powiedzieć. Takie moje miejsce. Mogłam wam pokazać parę fajnych rzeczy i nawiązać z wami ważne dyskusje. Jednak bycie mamą nie do końca zdrowego dziecka mocno mnie przytłoczyło. Gdy zostałam mamą Leny było wszystko zupełnie inaczej, miałyśmy przede wszystkim dużo więcej czasu i przejmowałyśmy się sprawami zupełnie przyziemnymi. Pojawienie się Neli sprowadziło mnie mocno na ziemię, ponieważ od samego początku było coś nie do końca dobrze. Już w pierwszych godzinach w szpitalu Nela wymiotowała, ale wtedy wszyscy twierdzili, że tak powinno być. I tak z miesiąca na miesiąc nasze cudowne zdrowe dziecko stawało się dzieckiem chorym, z którym wręcz zamieszkaliśmy w przychodniach. W międzyczasie zasiano we mnie ziarno, że Nela na pewno jest chora przeze mnie, bo wiecie problem hormonalny córka może mieć tylko po matce. I choć wiem, że to największa z możliwych bzdur i choć lekarze zapewnili mnie, że to w żadnym stopniu nie ma ze mną nic wspólnego to mimo wszystko ziarno zostało zasiane i wykiełkowało. Poczułam się winna, a zarazem nie mogłam pomóc w żaden sposób. Bo jak każda matka ja chętnie bym te jej problemy przejęła na siebie, chyba każda z nas to zna, a jednak nic się nie da zrobić.

I gdy myślałam, że ten cały koszmar mamy już za sobą i że wrócę do was z zupełnie nową energią to znów zostały nam rzucone kłody pod nogi i wyniki hormonalne Neli znikąd rozjechały się w zupełnie nie zrozumianych kierunkach i choć kolejny wynik był już nieco lepszy to nadal dla nas nie wróży on nic dobrego, a w naszym domu znów króluje niepokój. I choć ten niepokój chciałam zostawić dla siebie to w ostatnim czasie dość często dostaje od was wiadomości, że wasze dzieci mają podobne problemy i co macie dalej robić, dlatego wiem, że ten blog może stać się dla was skarbnicą wiedzy jak postępować w podobnych przypadkach. Postaram się pociągnąć temat i zaglądać na blog regularniej. W międzyczasie pamiętajcie, że budujemy dom i budujemy również firmę, a wszystko to wymaga od naszej rodziny poświęceń – także od dzieci, które muszą zrozumieć, że rodzice pracują więcej.

Mimo wszystko chcę do was wrócić, zbyt dużo pracy włożyłam w blog by zginął on w otchłani innych blogów i zbyt wiele radości mi dawał. Dlatego czekajcie cierpliwie, a będzie nas zdecydowanie więcej w blogosferze może w innym wydaniu niż dotychczas, ale z pewnością wracamy do was na stałe. Trzymajcie za nas kciuki.

Pozdrawiam K.M.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>