Wirus opryszczki

Teoretycznie wirusa opryszczki ma w sobie 80% społeczeństwa. Zdecydowanie większa część tych 80% ma tego wirusa w formie uśpionej i uaktywnia się tylko w stanach osłabienia organizmu, zazwyczaj objawia się zmianą na wargach pod postacią bąbelków wypełnionych płynem. Większość z nas uważa ten wirus za niegroźny. Problem pojawia się jednak w momencie gdy wirus atakuje dzieci.

Jak wiecie sezon chorobowy w tym roku nas nie oszczędza i gdy pod koniec stycznia pochorowała się Lena nie byłam zaskoczona bowiem w koło chorowali wszyscy. Gdy Lena nie do końca zdążyła wyzdrowieć zaczęły się problemy z Nelą, które braliśmy za różne choroby od pękniętej torbieli zaczynając, poprzez bolesne ząbkowanie. Pod koniec lutego jednak pojawił się poważniejszy problem pod postacią krwiaków i ran na dziąsłach. Wtedy u dentysty padły dwie opcje albo wirus, albo problem hormonalny. Z jednej strony liczyliśmy na to, że jest to wirus, z drugiej strony nie spodziewaliśmy się tego co nas czeka. Nela po 2 tygodniach cierpienia zaczęła po lekach normalnie jeść i nastąpiła ogromna poprawa samopoczucia, gdy nagle Lena wstała z wysoką gorączką i tu zaczęła się prawdziwa batalia. O tym, że jest to z pewnością wirus opryszczki dowiedzieliśmy się 3 dnia wysokiej gorączki gdy wyskoczyła jej na ustach regularna opryszczka, która u Neli nie wystąpiła, a swoje ujście miała głównie na dziąsłach. Lena z wirusem walczyła bardzo długo bowiem po 2 tygodniach batalii jesteśmy dopiero 24 godziny bez gorączki. Trudne do zbicia 39-40 stopni ciągle nawracające bardzo osłabiło jej organizm, a rany w buzi nie pozwalały jej jeść. Każdego dnia wisiało nad nami widmo szpitala, jednak wyniki badań krwi nie były niepokojące, a sama chora nie miała objawów odwodnienia co było w tym czasie naszym wyznacznikiem. Teraz z perspektywy czasu cieszę się, że jakoś ten czas przetrwaliśmy, a Lena powoli wraca do formy, ale nadal ma problem z termoregulacją ciała, więc ubierana jest obecnie nieco grubiej niż zwykle, by utrzymać odpowiednia temperaturę ciała. Do przedszkola wróci najwcześniej po Wielkanocy, ponieważ zależy nam na spokojnym odbudowywaniu odporności tak, by znów nie narazić jej organizmu na tak duże wyczerpanie. Po cichu liczę, że początek roku dał nam na tyle w kość, że teraz będzie już tylko lepiej.
Niestety wirus opryszczki ma to do siebie, że zaraża się przed wysypem podobnie jak przy ospie. Przy dzieciach ciężko jest upilnować by jednak nie napiła się z kubka czy butelki drugiej i tak najszybciej przenoszą sobie choroby, a osłabiony wcześniejszą chorobą czy ząbkowaniem organizm był idealną pożywką dla wirusa.

Jak leczyć?

Na wirusa opryszczki działa głównie Hascovir jako środek przeciw wirusowy, jednak leczenie opiera się głównie na zbijaniu gorączki. Do pędzlowania buzi miałyśmy środek robiony na zamówienie, zaleca się również płukanki z rumianku. I oczywiście jak przy każdym zakażeniu błon śluzowych niezwykle ważna jest odpowiednia higiena. W stanach gdy dziecko odmawia jedzenia najważniejsze jest odpowiednie uzupełnianie płynów i kontrola sikania. Jakiekolwiek zachwiania w tej kwestii wymagają natychmiastowej konsultacji lekarskiej.

Z perspektywy stwierdzam, że Nela znacznie lepiej zniosła wirusa niż Lena i była zdecydowanie mniej problematycznym pacjentem niż histeryzująca 5 latka nie pozwalająca się dotknąć. Na szczęście chorobę mamy już za sobą, a was uczulamy na wszystkie zmiany w jamie ustnej dziecka, które mogą być objawem wirusa opryszczki. Niepozornego wirusa, który sieje spustoszenie w małym organizmie.

Pozdrawiam K.M.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>